
Dreszczyk emocji, świadomość walki ze złem, wdzięczność ofiar, poczucie służby publicznej, ale też ścisłe podporządkowanie przełożonym czy narażenie na naciski. Wszystko to można znaleźć w tym zawodzie.
Dla prokuratora, siłą rzeczy, niedostępny jest nimb adwokata – broniącego oskarżonych i wygrywającego beznadziejne sprawy, w dodatku za nader godziwe honoraria. Nie towarzyszy mu szacunek kierowany pod adresem sędziego, obiektywnie ważącego ludzki los i sprawiedliwie rozstrzygającego najbardziej zawiłe kwestie.
Spośród wszystkich zawodów prawniczych żaden nie był poddawany tak silnym ograniczeniom samodzielności, jak profesja prokuratora. Dziś ludziom w togach z czerwonymi lamówkami pamięta się przede wszystkim dyspozycyjność w czasach stalinowskich, w tym fabrykowane oskarżenia w procesach politycznych – mimo, że cały nasz wymiar sprawiedliwości zapisał wtedy wiele niechlubnych kart. Adwokat i sędzia szybciej zdołali odbudować swoją wiarygodność. Prokurator, niewykonujący wolnego zawodu i pozbawiony konstytucyjnych gwarancji niezawisłości, od zawsze był narażony na sugestie płynące ze szczytów władzy.
Czytaj więcej